Na ten koncert nowotomyska publiczność musiała poczekać zdecydowanie dłużej, niż zakładano. W piątkowy wieczór Wilki z Robertem Gawlińskim pojawiły się na scenie Jarmarku Chmielo-Wikliniarskiego 2026. Były wielkie przeboje, wspólne śpiewanie i słowa wokalisty, które najlepiej podsumowały to spotkanie: „Wreszcie jestem”. Tym razem wszystko się udało – a Wilki nie zawiodły.
Piątkowy wieczór w Parku Feliksa miał już za sobą sporą dawkę emocji. Kapryśna pogoda i deszcz wprowadziły do jarmarkowego programu kilka nieplanowanych momentów, a wcześniej publiczność solidnie rozgrzała Łydka Grubasa.
Później przyszedł czas na zespół, na który w Nowym Tomyślu czekano właściwie od roku.
Wilki wróciły do niedokończonej historii
Koncert Wilków podczas tegorocznego Jarmarku miał dodatkowy wymiar. Zespół miał pojawić się przed nowotomyską publicznością już podczas ubiegłorocznej edycji imprezy. Ostatecznie do występu nie doszło – przed koncertem Robert Gawliński rozchorował się i grupa nie mogła stanąć na scenie.
Rok później historia doczekała się jednak szczęśliwego zakończenia.
Gdy Robert Gawliński pojawił się przed publicznością, sam wrócił do wydarzeń sprzed roku. „Wreszcie jestem” – mówił ze sceny, dziękując licznie zgromadzonym za przybycie. Nawiązał również do wcześniejszych nieudanych prób spotkania z nowotomyską publicznością, podkreślając, że tym razem w końcu się udało.
I już samo przyjęcie zespołu pokazało, że publiczność długo pamiętała o tym koncercie.
Głos, którego trudno nie rozpoznać
Wilki należą do tych zespołów, których przedstawiać polskiej publiczności właściwie nie trzeba. Grupa zadebiutowała na początku lat 90., a charakterystyczny głos Roberta Gawlińskiego stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wokali polskiego rocka.
W Nowym Tomyślu nie potrzeba było wielu taktów, aby pod sceną rozpoczęło się wspólne śpiewanie.
To właśnie największe przeboje, charakterystyczne gitarowe brzmienie i charyzma Gawlińskiego były fundamentem tego koncertu. Wilki nie próbowały udowadniać, że muszą być kimś innym niż zespołem, który przez ponad trzy dekady zgromadził katalog utworów doskonale znanych kilku pokoleniom słuchaczy.
I właśnie w takim repertuarze jarmarkowa publiczność czuła się najlepiej.
Robert Gawliński i publiczność – bez wielkiego dystansu
Jednym z najważniejszych elementów wieczoru był kontakt Roberta Gawlińskiego z ludźmi zgromadzonymi przed sceną. Wokalista nie ograniczał się wyłącznie do kolejnych utworów. Rozmawiał z publicznością, dziękował za cierpliwość i wyraźnie odnosił się do tego, że spotkanie w Nowym Tomyślu wreszcie doszło do skutku.
To nadawało koncertowi trochę inny charakter. Nie był to po prostu kolejny przystanek na trasie, ale również symboliczne dokończenie historii rozpoczętej rok wcześniej.
Publiczność odpowiedziała tym, co na koncertach działa najlepiej – śpiewem, reakcjami i rękami uniesionymi pod sceną.
Deszcz namieszał, Wilki zagrały
Pogoda tego dnia nie rozpieszczała uczestników Jarmarku. Deszcz wcześniej spowodował utrudnienia i przez moment to aura próbowała zostać główną bohaterką wieczoru.
Ostatecznie jednak muzyka ponownie wygrała.
Kiedy Wilki pojawiły się na scenie, wcześniejsze pogodowe komplikacje zeszły na dalszy plan. Zostały światła, charakterystyczny głos Gawlińskiego, gitary i piosenki, przy których bawiła się publiczność pamiętająca różne okresy działalności zespołu.
Rok temu się nie udało. W tym roku Wilki dotarły do Nowego Tomyśla i nie zawiodły.
A wypowiedziane ze sceny „Wreszcie jestem” mogło być najlepszym podsumowaniem całego koncertu.
Zobaczcie naszą fotorelację i film z koncertu Wilków podczas Jarmarku Chmielo-Wikliniarskiego 2026 w Nowym Tomyślu.






















