Kasia Klich wraca z kolejnym muzycznym komentarzem do rzeczywistości. Jej najnowszy singiel „Dens-dąs” to utwór o niezależności, stawianiu granic i sytuacjach, w których trzeba zdecydować, czy podporządkować się otoczeniu, czy jednak pozostać wiernym sobie. Co więcej, piosenka pojawia się tuż przed premierą nowego albumu artystki i jest jednym z ostatnich singlowych zwiastunów nadchodzącego wydawnictwa.

Link: https://kasiaklich.lnk.to/DensDas

Tym razem Kasia Klich sięga po obraz tanecznego balu, jednak pod pozornie lekką formą kryje się znacznie bardziej przewrotna historia. „Dens-dąs” opowiada bowiem o momencie, kiedy człowiek trafia w miejsce, w którym obowiązują zasady zupełnie niezgodne z jego własnym systemem wartości. Wtedy pojawia się pytanie: dostosować się do reszty czy zrobić krok w bok?

„Dens-dąs”, czyli kiedy nie chcesz tańczyć według cudzej muzyki

Motyw tańca jest w nowej piosence Kasi Klich czymś więcej niż tylko elementem scenografii. Bal staje się metaforą sytuacji, w których jesteśmy zmuszeni funkcjonować wśród ludzi, z którymi niewiele nas łączy. Z jednej strony można więc próbować dopasować się do obowiązujących reguł. Z drugiej natomiast można zdecydować, że nie jest to nasze miejsce.

I właśnie ta druga możliwość wydaje się szczególnie bliska bohaterce piosenki.

Zamiast udawać, że wszystko jest w porządku, można po prostu wyjść. Bez wielkich deklaracji, bez niepotrzebnych tłumaczeń i bez próby przekonania wszystkich dookoła, że mamy rację. To podejście nadaje „Dens-dąs” charakter opowieści o zachowaniu własnej autonomii.

Co ważne, Kasia Klich nie przedstawia tego wyboru jako wielkiego manifestu. Przeciwnie siła utworu tkwi właśnie w prostym komunikacie. Jeśli nie podoba ci się muzyka, do której masz tańczyć, być może najlepszym rozwiązaniem jest zejście z parkietu.

Kasia Klich stawia na niezależność

Nowy singiel wpisuje się w charakterystyczną dla artystki umiejętność łączenia muzycznej formy z obserwacją codzienności. „Dens-dąs” można odczytywać bardzo dosłownie, ale jednocześnie historia przedstawiona w piosence daje sporo przestrzeni do własnej interpretacji.

Każdy z nas może przecież znaleźć się w sytuacji, w której grupa oczekuje określonego zachowania. Czasami chodzi o towarzystwo, innym razem o środowisko zawodowe, relacje czy szerzej rozumiane oczekiwania społeczne. W takich momentach szczególnie wyraźnie widać, jak trudno zachować własne zdanie, kiedy łatwiej byłoby po prostu dostosować się do większości.

Dlatego „Dens-dąs” można potraktować również jako piosenkę o granicach. Nie tych spektakularnych, lecz codziennych stawianych wtedy, gdy czujemy, że uczestniczymy w czymś, co nie jest zgodne z nami.

Lata 80. spotykają się z gitarowym brzmieniem

Chociaż temat piosenki dotyczy przede wszystkim niezależności i relacji z otoczeniem, muzycznie „Dens-dąs” również nie pozostaje bez znaczenia. Utwór czerpie energię z brzmień kojarzonych z latami 80., a jego rytm ma wyraźnie post-punkowy charakter.

Co więcej, muzyczna droga singla nie od początku prowadziła w stronę gitar. Pierwsze pomysły aranżacyjne były bliższe syntezatorowej estetyce, która mogłaby przywodzić na myśl początki twórczości Vince’a Clarke’a i zespołów związanych z jego działalnością, takich jak Depeche Mode czy Yazoo.

Ostatecznie jednak piosenka skręciła w nieco innym kierunku. Zamiast dominacji syntezatorów pojawiła się bardziej gitarowa energia, przywołująca skojarzenia z brytyjską sceną alternatywną i stylistyką New Order. Dzięki temu „Dens-dąs” łączy taneczność z charakterystycznym dla post-punku chłodniejszym, bardziej surowym klimatem.

Yaro odpowiada za brzmienie nowego singla

Za warstwę brzmieniową „Dens-dąs” odpowiada Jarosław Płocica, znany jako Yaro. To właśnie jego praca nad produkcją pozwoliła nadać utworowi ostateczny kierunek i połączyć inspiracje muzyką lat 80. z bardziej gitarowym charakterem kompozycji.

W efekcie otrzymujemy numer, który z jednej strony ma wyraźny rytm i koncertową energię, a z drugiej nie traci swojego przekazu. Jest więc miejsce zarówno na taniec, jak i na refleksję nad tym, dlaczego właściwie czasami tańczymy do muzyki, której wcale nie chcemy słuchać.

„Dens-dąs” jako zapowiedź nowego albumu Kasi Klich

Nowy singiel jest przedostatnim utworem promującym album Kasi Klich przed jego premierą. Tym samym „Dens-dąs” staje się kolejnym elementem układanki, która ma przygotować słuchaczy na pełne wydawnictwo artystki.

Warto zwrócić uwagę, że już sam tytuł piosenki sugeruje zabawę słowem i dystans. Nie jest to bowiem klasyczna opowieść o buncie przedstawiona w ciężkiej, patetycznej formie. Zamiast tego Kasia Klich wybiera ironię, rytm i lekkość, dzięki czemu poważniejszy temat otrzymuje bardziej przewrotną oprawę.

I właśnie dlatego „Dens-dąs” może działać na kilku poziomach. Można po prostu dać się porwać jego rytmowi, ale można też zatrzymać się przy tekście i zastanowić, ile razy w życiu próbowaliśmy dopasować się do sytuacji, w której tak naprawdę wcale nie chcieliśmy być.

Nie musisz zostać na parkiecie

„Dens-dąs” jest piosenką o wyborze. Nie zawsze mamy wpływ na to, na jaki bal trafimy i kto będzie na nim obecny. Mamy jednak wpływ na to, jak długo zamierzamy na nim zostać.

Kasia Klich przekłada tę myśl na dynamiczny, inspirowany latami 80. utwór, w którym gitarowe brzmienia spotykają się z post-punkową energią. Jednocześnie artystka przypomina, że zachowanie własnej niezależności nie zawsze wymaga wielkich gestów. Czasami wystarczy po prostu powiedzieć sobie: to nie moja muzyka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *