Nie szuka spokoju, nie udaje, że wszystko ma pod kontrolą, i zdecydowanie nie zamierza zadowalać się półśrodkami. Michał Kisielewski stawia na emocje, muzyczną zachłanność i życie przeżywane na pełnych obrotach. Jego debiutancki album „Zew nie zen!” ukaże się 21 października. Dzień wcześniej artysta zaprezentuje materiał na żywo podczas koncertu w warszawskim SPATiF-ie.

Zamiast zen – zew. I to całkiem głośny!

Co robi pokolenie, które chce wszystkiego naraz? Miłości, bliskości, wielkich emocji, niekończących się wrażeń i choćby odrobiny sensu w rzeczywistości, która coraz częściej wymyka się spod kontroli?

Michał Kisielewski postanowił odpowiedzieć na to pytanie muzyką. Tak powstało dwanaście utworów składających się na jego debiutancki album „Zew nie zen!”.

To opowieść o głodzie życia, ale również o lęku przed przemijaniem, niespełnieniem i świadomością, że czasu może być mniej, niż nam się wydaje. Brzmi poważnie? Owszem. Tyle że Kisielewski nie zamierza serwować słuchaczom godziny egzystencjalnego cierpienia. Patos regularnie rozbraja żartem, romantyczne uniesienia zderza z autoironią, a wielkie życiowe pytania potrafi skwitować wyjątkowo bezczelną puentą.

Indie rock, pop, shoegaze i żadnych muzycznych hamulców

Na „Zew nie zen!” gatunkowe granice najwyraźniej nie obowiązują. Indie rock spotyka się z popem, elektroniką i funkiem. Obok shoegaze’u i dream popu pojawiają się mocniejsze gitarowe momenty, spokojniejsze ballady oraz chwytliwe refreny.

W muzycznym DNA albumu można odnaleźć echa Arctic Monkeys, Phoenix czy indie-rockowej sceny lat dwutysięcznych. Nie brakuje również zaskoczeń – w tytułowym utworze pojawia się nawet jazzowy zwrot akcji.

Ważną rolę odgrywają żywe instrumenty i rozbudowane aranżacje. Wszystko jest tu intensywne, momentami przesadne, ale właśnie o to chodzi. Skoro album opowiada o pragnieniu przeżywania wszystkiego w pełni, jego brzmienie nie mogło być zachowawcze.

Pod tą muzyczną nonszalancją kryje się jednak sporo czułości. Wracają tęsknota, pożądanie, potrzeba bliskości i miłość, która w świecie pełnym chaosu pozostaje jednym z ostatnich punktów odniesienia.

Premiera 21 października. Dzień wcześniej koncert w SPATiF-ie!

Debiutancki album Michała Kisielewskiego „Zew nie zen!” ukaże się 21 października 2026 roku.

Dzień wcześniej, 20 października, artysta zaprasza do warszawskiego SPATiF-u, gdzie będzie można usłyszeć premierowy materiał na żywo, zanim płyta oficjalnie trafi do słuchaczy. Będzie to również okazja do poznania historii kryjących się za poszczególnymi utworami.

„Zew nie zen!” zapowiada się na debiut pełen kontrastów: bezwstydnie romantyczny, muzycznie różnorodny, chwilami przewrotny i bardzo emocjonalny. Album dla tych, którzy zamiast spokojnie obserwować świat, wolą jeszcze trochę w nim namieszać.

Album – posłuchaj:

https://michalkisielewski.lnk.to/ZewNieZen

Obserwuj Michała Kisielewskiego:

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *