Grudzień zacznie się symbolicznym przełamaniem lodów – zaproszeniem słuchaczy do udziału w muzycznej uczcie poprzez wspólne „przełamanie się” pierwszym utworem. julia albo alicja (Julia Alicja Połynko) 1 grudnia podaje „opłatek” – singiel otwierający album „12”, który w całości ukaże się w Wigilię. To początek serii dwunastu premier pojawiających się co kilka dni na wszystkich serwisach streamingowych, niczym kolejne wigilijne dania wjeżdżające na stół stopniowo, wedle zasady: „apetyt rośnie w miarę jedzenia”.
„opłatek” pełni rolę muzycznego preludium, ale daleko mu do klasycznego intro. To utwór, który bawi się brzmieniem i znaczeniem: łączy ASMR-owe szepty z gitarowymi flażoletami, miesza „płatek” z „opłatkiem”, aż powstaje z tego mała lingwistyczno-dźwiękowa medytacja. To zaproszenie do projektu, w którym każda kolejna piosenka nosi nazwę wigilijnej potrawy i żadna nie smakuje tak samo. Raz jest lekko i ironicznie, innym razem gorzko i nieswojo, kiedy indziej – rodzinnie i wzruszająco.
W „12” mieszają się gatunki i emocje. Bossa nova sąsiaduje tu z pianistycznymi balladami; obok nich pojawiają się półkabaretowe opowieści prowadzone wokalem, hiphopowa melorecytacja i fingerstylowe piosenki gitarowe. To muzyczne menu, w którym znajdziemy zarówno świąteczne oczekiwania, jak i te mniej wygodne prawdy o bliskości, relacjach, samotności i pewności siebie. Całość powstała w zaledwie miesiąc – z udziałem przyjaciół i bliskich artystki – więc projekt był trochę świątecznym szaleństwem, a trochę cudem organizacyjnym.
Pierwsze danie – 1 grudnia. Finał uczty – 24 grudnia.
Jak sprawiła się kompozytorka–kucharka? Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *