„12” to konceptualny album julii albo alicji (Julii Alicji Połynko), zaplanowany jako seria dwunastu premier publikowanych od 1 do 24 grudnia. Każdy utwór nosi nazwę tradycyjnej wigilijnej potrawy, a cały projekt odwołuje się do idei stopniowo podawanej „muzycznej kolacji”.
1 grudnia ukazał się „opłatek”, a następne jedenaście utworów publikowanych jest co kilka dni, aż do Wigilii, kiedy wszystkie piosenki trafią na streaming jako pełny album.
Album powstał w ciągu jednego miesiąca, w warunkach domowych, przy współpracy artystki z muzycznymi przyjaciółmi (Markiem Truszkowskim, Kingą Czeczko, Arkiem Borzdyńskim i Szymonem Nalepą) i przy gościnnym wsparciu bliskich (Jana Sokólskiego – dziadka, Anny Połynko – mamy i Józefa Połynko – taty). Każda piosenka różni się stylem i aranżacją — na albumie pojawiają się m.in. bossa nova, ballady fortepianowe, formy mówione o charakterze półkabaretowym, hiphopowa melorecytacja oraz gitarowe kompozycje fingerstyle. Utwory poruszają tematy związane z relacjami, bliskością, samotnością i oczekiwaniami zestawionymi z rzeczywistością okresu świątecznego.
Album „12” powstał w miesiąc, w całości w warunkach domowych, co stało się dla artystki zarówno twórczym wyzwaniem, jak i osobistym eksperymentem. Projekt pełni funkcję manifestu wolności i spontanicznej kreatywności – zakłada działanie tu i teraz, bez ulegania autokrytyce i wewnętrznej autocenzurze. To także świadoma próba zmierzenia się z własnymi umiejętnościami, pomysłami, zasobami i ograniczeniami oraz udowodnienia, że intensywny proces twórczy może stać się przestrzenią do opowiedzenia szczerych, emocjonalnych i prawdziwych w swoich niedoskonałościach historii.
julia albo alicja (Julia Alicja Połynko)
– młoda poetka, songwriterka, wokalistka i gitarzystka, solistka,
ale i członkini duetu fletnie panie, który współtworzy wraz
z pianistką i wokalistką – Kingą Czeczko. Kocha wyrazistość wyrażeń i wyrazów, niecodzienne gry słów i nietypowych ludzi.
Obecnie studiuje w Warszawie (ostatni rok magisterki na sztuce pisania na Uniwersytecie Warszawskim), ale jej wrażliwość i tożsamość ukształtowała się w Jagodnicy, gdzie większość życia mieszkała z rodzicami i ich zwierzętami pośród drzew.
Jej muzyka to właśnie ich szum zmieszany z szumem wielkiego miasta i oceanu, nad którym kiedyś chciałaby zamieszkać.
Artystka stara się nie traktować siebie i innych zbyt poważnie, ale cokolwiek stworzyć każdego dnia, a jej muzycznym marzeniem jest przepłynąć przez wszystkie gatunki muzyczne po kolei i zdążyć w swoim życiu napisać o jedną piosenkę więcej niż jej ulubiona tekściarka
– Agnieszka Osiecka.
Julia jest absolwentką dwóch stopni szkoły muzycznej na instrumencie: gitara klasyczna. W chwilach wolnych od studiów i własnego tworzenia prowadzi warsztaty z muzykoterapii w warszawskiej fundacji Malwa oraz uczy dzieci i dorosłych tego, że tworzyć może i potrafi naprawdę każdy, nie tylko sławni artyści. Stara się wspierać uczniów w pisaniu ich własnych piosenek w oparciu o gitarę i ukulele.
julia albo alicja jest również tegoroczną laureatką Kryształowego Kamertonu w konkursie twórczym im. Jonasza Kofty, laureatką wyróżnień w innych tegorocznych konkursach: Kryształowy Kamerton, OPPA, Maraton Piosenki Osobistej (tu razem z Kingą Czeczko jako fletnie panie) oraz finalistką olsztyńskich Spotkań Zamkowych.
Dziewczyna pisze swoje teksty od dziecka, ale dopiero w tym roku zdecydowała się podzielić swoją twórczością na szerszą skalę. Pod koniec września zadebiutowała singlem „świerszcze”, ale nie zamierza na nim poprzestać i już szlifuje aranżacje kolejnych piosenek na lekcjach produkcji u Marka Truszkowskiego. Jednym z jej kluczowych celów twórczych jest całkowita samowystarczalność i profesjonalizm w procesie powstawania i finalizacji utworu: od kompozycji słów i muzyki, poprzez samodzielne nagranie instrumentów i wokali, aż po produkcyjny finał spuentowany dystrybucją na wszystkich portalach streamingowych.
Stąd pomysł na projekt „12”, który jest równocześnie manifestem wolności i kreatywności, wymagającym wyzwaniem twórczym i prywatną walką z krytykiem wewnętrznym i perfekcjonizmem. Konceptualny album „12” powstał zaledwie w miesiąc w domowym zaciszu, w ramach możliwości i pomysłów, które zdążyły się wykluć w listopadzie w głowie Julii, jej przyjaciół i najbliższych. Będzie to 12 muzycznych potraw – każda o innym smaku muzycznym, innej treści i w innym składzie wykonawczo-aranżacyjnym. Bossa nova sąsiaduje tu z pianistycznymi balladami, obok nich pojawiają się półkabaretowe opowieści prowadzone wokalem, hiphopowa melorecytacja i fingerstylowe piosenki gitarowe. To muzyczne menu, w którym znajdziemy zarówno świąteczne oczekiwania, jak i te mniej wygodne prawdy o bliskości, relacjach, samotności i pewności siebie. Pierwszy utwór ukazuje się 1. grudnia, a następne 11 przez cały miesiąc co kilka dni, aż do 24 grudnia – do Wigilii, gdy na wszystkich portalach streamingowych poszczególne muzyczne dania staną wspólnie na jednym stole pełnego albumu.
„opłatek” otwiera 12-daniową muzyczną ucztę julii albo alicji














